WKOPI.PL Poniżej przedstawiamy kopię sfotografowanej strony internetowej http://podroze.gazeta.pl/podroze/1,114158,16780851,_W_Polsce_trwa_dronowa_rewolucja__ale_jesli_ktos_kupi.html przez WKOPI.PL. Kopia przedstawia stan strony na 2014-10-11 13:56:06 CEST z pominięciem treści ładowanych dynamicznie przy każdym wyświetleniu danej strony internetowej. Aktualnie strona może wyglądać zupełnie inaczej.

| START | Fotografia poniższej strony | Zrób zdjęcie strony internetowej | Szukaj | Zgłoś naruszenie zasad | Regulamin | Kontakt |
 



Korzystając z serwisu wkopi.pl akceptujesz postanowienia regulaminu.
'W Polsce trwa dronowa rewolucja, ale jeśli ktoś kupi drona za 200 zł, wyjmie z pudełka i zacznie latać, to strach się bać' [ROZMOWA I WIDEO]

Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

"W Polsce trwa dronowa rewolucja, ale jeśli ktoś kupi drona za 200 zł, wyjmie z pudełka i zacznie latać, to strach się bać" [ROZMOWA I WIDEO]

Paulina Dudek
10.10.2014 , aktualizacja: 10.10.2014 14:37
A A A Drukuj
- Ludzie traktują drony jak zabawki, a one tylko tak wyglądają. Jest takie powiedzenie, że "każdy dron kiedyś spadnie". Trzeba tylko mieć nadzieję, że nie będzie przy tym ludzi - rozmowa z Tomaszem Szymankiem z projektu Polskazdrona.pl.
Paulina Dudek: Tyle trzeba było załatwić papierów, żeby latać nad Agorą? (patrzę na gruby plik dokumentów z pieczątkami, które mój rozmówca kładzie na stole)

Tomasz Szymanek: - Nie. Dziś był mi potrzebny tylko wniosek złożony do Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. Bo jesteśmy na terenie strefy lotniska cywilnego Okęcie. To jakieś pół Warszawy, cała lewobrzeżna część. Ciekawostka: składając wniosek poprosiłem o wydzielenie strefy lotu do wysokości 200 metrów, o promieniu 400 metrów od budynku. W piątek zadzwonili do mnie urzędnicy z PAŻP-u i powiedzieli, że przy tak wydzielonej strefie wchodzimy na teren Belwederu - chcąc się zbliżyć bardziej niż na 1,5 kilometra trzeba już mieć pozwolenie BOR-u. Zawęziłem zasięg do 300 metrów, bo inaczej byśmy nie zdążyli z pozwoleniami. To w zupełności wystarcza, żeby pokazać ten budynek w pełnej krasie.

Moi znajomi kręcą dronami wakacje i wesela. Nigdy nie słyszałam, żeby starali się o jakieś pozwolenia.

- Kwestie prawne dotyczące dronów są w tej chwili mocno nieuregulowane i niejednoznaczne, bo to nowość. Urząd Lotnictwa Cywilnego stara się dostosować przepisy, bo w tej chwili drony traktowane są jak duże statki powietrzne. Siłą rzeczy jest wiele absurdów. Np. chcąc latać w centrum Warszawy, koło Pałacu Kultury, muszę mieć takie same zgody, jak przy lataniu awionetką. Urząd chce trochę zliberalizować przepisy, żeby były bardziej dla ludzi i adekwatne do tego, co się teraz dzieje.

A dzieje się to, że ?

- Przeżywamy dronową rewolucję. Operator jednej z sieci komórkowych sprzedaje drony w abonamencie. Firmy komercyjne widzą potencjał. Mam pewne obawy, co się stanie, gdy wszyscy nagle zaczną latać. Raczej bez uprawnień, bo droga do ich uzyskania jest dość skomplikowana. A nie bardzo sobie wyobrażam, że ktoś będzie robił szkolenie tylko po to, żeby kręcić swoje dzieci.

Żeby latać dronem, trzeba mieć uprawnienia?

- Teoretycznie tak. By kręcić filmy na potrzeby serwisu Polskazdrona.pl, musiałem zdać egzamin państwowy - praktyczny i teoretyczny - w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego. Trzeba mieć też aktualne OC na wypadek, gdyby dron spadł i coś by się stało.

Co się może stać, jak człowiek się kompletnie na tym nie zna, a kupił sobie drona na Allegro za 200 zł, wyjmuje z pudełka i lata?

- Strach się bać. Najgorszy jest brak wyobraźni. Kręcę bardzo często, ludzie mnie zaczepiają i zadają wciąż te same pytania: "Ile kosztuje ta zabawka?", "Jak daleko, jak szybko to poleci?". Nazywają drony zabawkami, a one nimi nie są, choć tak wyglądają. Trzeba zdawać sobie sprawę z zagrożeń i swojej odpowiedzialności, zwłaszcza tam, gdzie są ludzie. Dron to tylko urządzenie techniczne i mogą się z nim zdarzyć różne rzeczy. Na szkoleniu otworzyły mi się oczy - nabrałem wątpliwości i obaw.

No to co się może stać?

- Dużo, począwszy od awarii technicznej. Zdarza się, że dron startuje z nową baterią, ale ta jest felerna. To sytuacja nie do przewidzenia. Jest takie powiedzenie, że "każdy dron kiedyś spadnie". Trzeba mieć tylko nadzieję, że nie będzie przy tym ludzi i nikomu nic się nie stanie.

Możliwości techniczne drona to zasięg blisko kilometra, przy czym kilometr to strasznie dużo, poza zasięgiem wzroku. 300-400 metrów to już jest bardzo daleko. A czasem operatorzy dronów mają tak ułańską fantazję, że latają powyżej 600 metrów, wlatują w chmury. To jest już bardzo nieodpowiedzialne, bo drona nie widać, nie wiadomo, co się dzieje ponad chmurami. Tam może lecieć samolot, awionetka, helikopter ratunkowy.

Jaka jest odpowiedzialność?

- Od cywilnej - mandatów, po karną - do 5 lat więzienia, kiedy lata się niebezpiecznie, niezgodnie z przepisami. Np. gdybym latał na lotnisku i stworzył zagrożenie dla samolotu podchodzącego do lądowania, to byłyby konsekwencje rzędu kilku lat pozbawienia wolności. Latając dronem bierze się za to pełną odpowiedzialność. A potencjalnych ryzyk jest bardzo dużo. Np. latanie przy dużych skupiskach stali albo burza magnetyczna na Słońcu - której nie widzimy - może wpływać na problemy z komunikacją z dronem.

Istotne jest, żeby zawsze latać na GPS-ie i odnotować sobie pozycję startu. Inaczej w sytuacji awaryjnej dron nie wie, dokąd ma wracać. Słyszałem historię człowieka, który kupił sobie drona skalibrowanego w Chinach. Rozpakował go i w górę. Coś się stało, dron odleciał i zaczął wracać do... Chin. Było o tyle dobrze, że leciał w linii prostej i gdy miał słabą baterię, w trybie awaryjnym zaczął schodzić na ziemię. Sytuacje są przeróżne. Podstawa to przeczytanie instrukcji, a ludzie uczą się latania "na żywo".

Jak się nauczyć bezpiecznie latać dronem, jeśli nie chcemy nikomu zrobić krzywdy?

- Najlepiej tak, jak podczas nauki jazdy samochodem: na początku ćwiczymy na placu, dopiero potem wyjeżdżamy na miasto. Nie polecam od razu próbować latać, a już na pewno nie w miejscu zamieszkanym. Dobrze jest uczyć się gdzieś na polu, gdzie nie ma nawet drzew, jest dobra pogoda, nie ma wiatru (bo wiatr może mocno nabruździć).

Kolejna rzecz - ludzie nie sprawdzają, czy miejsce, w którym latają, jest tzw. strefą powietrzną niekontrolowaną.

Zobacz także
Komentarze (66)
Zaloguj się
  • stary.gniewny

    Oceniono 23 razy 15

    dron co nie lata - andron
    dron co spada na łeb - droństwo
    dron do włóczęgi - drom
    dron hałaśliwy i wywołujący zamieszanie - drontadracja
    dron do filmowania i obsługi innych dronów - kamerdroner
    dron który nie ma zamiaru lądować - dromikaze
    itd

  • intransigent

    Oceniono 21 razy 11

    Internet, kamery, podsłuchy i drony to najwięksi wrogowie demokracji ;)

  • Oceniono 28 razy 10

    Większych bzdur dawno nie czytałem. Nowa to jest nazwa dla tych zabawek które istnieją i latają od przynajmniej 30 lat. Do tej pory nazywały się modele zdalnie sterowane a teraz jest maniera na drony. Owszem wyglądały inaczej i trzeba było je samemu zbudować wydając na to ogromne sumy a były przy tym o niebo niebezpieczniejsze niż te obecnie bo napędzane głównie silniczkami spalinowymi (miałem taki produkcji ZSRR "wietierok') i nikt wtedy a były to czasy komuny nie robił z tego afery. Po to człowiek ma głowę i umysł żeby myśleć co robi a jak nie potrafi to zrobi innym krzywdę zwykłym patykiem. Czy stąd wniosek że trzeba wprowadzać przepisy jak posługiwać się patykiem? Idźmy dalej przecież nożem kuchennym można zaciukać cały batalion wojska, trzeba zatem wprowadzić pozwolenia i szkolenia z posługiwania się nożem kuchennym. Jak wystawię swoje cztery litery przez okno na 30 piętrze to wypróżniając się mogę tym obiektem latającym zabić przechodnia więc hmm trzeba by licencję pilota zrobić... Prawo które istnieje jest wystarczające tylko ludziom trochę więcej oleju w głowie by się przydało Panie redaktorze...

  • inwestor_ltd

    Oceniono 28 razy 6

    W wolnej Ameryce dzieciaki dostają strzelbę na 10 urodziny aby bronili mamy gdy ojciec jest w pracy, na 16 urodziny dostają samochód a ojciec ma prawo uczyć syna jazdy na drogach publicznych...

    ...w Polsce trzeba mieć 10 certyfikatów i 20 pozwoleń aby pobawić się bardziej zaawansowaną zabawką. (45 lat okupacji sowieckiej wywarło piętno łagru i kołchozu na starszych Polakach)

  • Oceniono 11 razy 5

    Ja mam pytanie, o drony nad prywatnymi domami. Czy takie coś np. na wysokości 50 metrów można po prostu strącić. To jest jednak moja ziemia i moja prywatność, na atak odpowiada się atakiem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX